7 sposobów na pomaganie pszczołom

Pomaganie pszczołom nie wymaga od nas niesamowitych poświęceń. Czasami wystarczy po prostu czegoś nie zrobić. {na końcu wpisu znajdziesz streszczenie}

1.Siejemy wszędzie! Na partyzanta!

To prosty sposób na realną pomoc pszczołom. Jest tani i skuteczny. Wymaga trochę ruchu, ale przy okazji bardzo szybko zaobserwujemy efekty! Mimo wszystko przyda się jednak plan i trochę wiedzy:

a) kupujemy dużą ilość nasion, pszczoły widzą i informują się nawzajem o dużej ilości pokarmu, a kilka kwiatków pozostawiają niezauważone. Kilogram nasion to koszt kilkunastu złotych.

protip: nasiona kupujemy poplonowe, wychodzą dużo taniej. Można ich szukać w internecie, w centralach nasiennych, najlepiej na kilogramy.

b) kupujemy rośliny miododajne, może być facelia, może być koniczyna. Jest tego dużo, nawet bardzo dużo do wyboru. Kupujemy to, co jest najmniej wymagające od gleby – zakładamy że nie wszędzie jest ona żyzna.

c) wysiewamy na wiosnę. Idealnie by było, gdyby deszcz spadł po wysiewie, a nie przed! Jeżeli mamy ku temu okazję, niektóre nasiona warto przykryć ziemią, ale przy dużej ilości nasion i tak zawsze coś wzejdzie. Im później siejemy tym bardziej przyda się odrobina wody.

d) podlewamy to, co wysialiśmy (jeśli jest taka możliwość). Nadciąga susza, a suche kwiaty jeśli nawet wzejdą, to nie nektarują. Wody jest coraz mniej, więc warto gromadzić deszczówkę, oraz każdą wodę bez detergentów. A skoro o wodzie mowa…

Cena nasion facelii zaczyna się już od 12 zł za kilogram.

2. Wody, wody!

Pszczoły potrzebują wody tak samo mocno jak my! Jak ułatwić im jej znalezienie? Robimy poidło!

a) poidło stawiamy jak najwcześniej
, nawet w połowie lutego. Pszczoły mogą je odnaleźć też później, ale takie wcześnie ustawione poidełko to 100% dobrego przyjęcia. Regularnie dolewamy wody, bo pszczoły szybko mogą zacząć omijać raz opustoszałe miejsce. Pszczoły długo uczą się nowego miejsca, ale szybko zapominają!

b) poidło musi stać w słońcu. Pszczoły szukają ciepłej wody, bo zimna kosztuje je więcej energii do ogrzania. Pojemnik najlepiej dość płaski, oraz wykonany z ciemnego materiału. Jeżeli nie chcemy dolewać codziennie świeżej wody, niech ma pojemność 5 litrów.

c) do środka należy włożyć węgiel, keramzyt, który szybko się nagrzewa. Przy okazji pozwala spokojnie czerpać wodę pszczołom. Cała tafla musi być zapełniona! A przy okazji…

c) pszczoły kochają minerały. Stąd najlepsza będzie woda ze studni (no ale gdzie tu studnia!), woda z mchem, patyczkami, torfem.

d) cierpliwości! Pszczoły nie chcą się zlatywać? Na pewno w swoim czasie któraś pszczoła zauważy Twój wodopój i poleci poinformować o nim resztę!

wypełnienie poidła keramzytem powoduje, że unosi się on na wodzie i pszczoły mogą swobodnie pobierać wodę, a naczynie nie musi być płaskie.

3. Zrezygnuj z oprysków i środków ochrony roślin.

Wszystko jest do zastąpienia. Jeśli chcesz mieć idealny ogród i nie możesz patrzeć na chwasty (które często są bardzo, bardzo miodne!) to wystarczą ogrodowe rękawice i łopatka. Jeśli nie lubisz się schylać to przygotuj naturalny środek na chwasty: 0,5 litra wody, 1l octu i trochę mydła w płynie.

różnorodność: mlecze, jasnota i inne “chwasty” to raj dla pszczół.

4. Unikaj “tujozy”.

W Polsce kochamy tuje. Ale tuje nie kochają pszczół. Podobno wydzielają toksyczne opary, ale przede wszystkim brakuje na nich kwiatów! Berberys, karagana, amfora… Tam tętni życie!

5. Domki dla dzikich zapylaczy.

Chociaż same potrafią znaleźć sobie miejsce, taki domek to dla nich spore ułatwienie. Cegły, rurki, słoma i spokojne miejsce. Można kupić gotowca lub przygotować je samemu.

6. Widzisz uwiązany rój pszczół na drzewie?

W pierwszej kolejności poszukaj lokalnego pszczelarza. Nic nie ma w googlach? Zadzwoń do najbliższego prezesa koła pszczelarzy (takie koła są wszędzie!). Straż pożarna może nie mieć sprzętu i cierpliwości, więc zdarzały się przypadki wytruwania całej takiej rodziny. Oby taki widok był coraz rzadszy.

widzisz rój pszczół, dzwoń do pszczelarza.

7. Wsparcie lokalnych pszczelarzy

To dość prosty i skuteczny sposób. Kupowanie miodu sprawia, że pszczelarz może postawić kolejne ule. Większość ludzi w tej branży to pasjonaci, którzy robią to z miłości. Ty masz miód, on ma środki do pracy, a w okolicy pojawia się więcej pszczół. U nas możecie zamawiać tutaj: http://www.miododkulmy.pl

po skończonej pracy można usiąść i poobserwować pszczoły przy poidle

Streszczenie dla zalatanych:


1. Siejemy tam gdzie nic nie rośnie, ale na większym obszarze! Pszczoły nie informują się o pojedynczych roślinach.

2. Robimy poidło. Żeby pszczoły zaczęły z niego korzystać, musi stać w słońcu, być stale pełne oraz wyłożone keramzytem lub węglem drzewnym.

3. Unikamy jak ognia oprysków i sztucznych nawozów. Przepis na naturalny środek na chwasty: 1 litr octu+ 0,5 litra wody + trochę mydła.

4. Zamiast sadzenia tuj, robimy miododajne żywopłoty: berberys, karagana…

5. Żeby zbudować domek dla dzikich zapylaczy wystarczy kilka cegieł, słoma, rurki.

6. Jeżeli zauważysz uwieszony rój pszczół dzwoń do pszczelarza lub koła pszczelarskiego. Oni zajmą się nim ze starannością i zadbają o nowy dom dla tych pszczół.

7. Wspieranie lokalnych pszczelarzy wpływa bezpośrednio na ilość pszczół w okolicy. Kupujesz słoik miodu, a pszczelarz ma środki na stawianie nowych uli.

6 komentarzy

    1. No ok., tylko czy sadownik jest w stanie sam zapylić swoje drzewa owocowe, czy jednak potrzebuje owadów zapylających? Trzeba szukać kompromisu, złotego środka, żeby mieć urodzaj i jednocześnie jak najmniej szkodzić zapylaczom, bo bez nich ani rusz. Pozdrawiam Panów Pszczelarzy i Panów Sadowników.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Back to Top